Ruda w terenie - Castleton, Derbyshire.

piątek, 13 maja 2016
Dziś króciutko bo czasu na blogowanie jak na lekarstwo. Przygotowania do ślubu, praca, inne obowiązki.  Do napisania kilku słów zmotywował  mnie komentarz Moniki (www.dravska.com). Ot fajnie  mieć dobrą blogową kumpelkę :)

Długi weekend majowy nie rozpieścił Nas z pogodą ale w poniedziałek pojawiło się trochę słoneczka. Zapakowaliśmy tyłeczki i ruszyliśmy przed siebie. Postanowiliśmy spontanicznie odwiedzić region Peak District. Padło na uroczą wieś Castletone połóżoną w hrabstwie Derbyshire. Wypad spontaniczny i bardzo udany. Zaledwie 1.5 godziny drogi od Birmingham i tak czarujące widoki. Przyznaję, że się zakochałam w sielskiej, angielskiej wsi. Polecam z całego serca! Pamiętajcie jednak o porządnych butach do biegania po górkach i kurtce przeciwdeszczowej. Ta ostatnia przydaje się w Anglii bardzo często... :)


A Wam jak minęła majówka?
Grill na działeczce czy wyprawa przed siebie?
6 komentarzy on "Ruda w terenie - Castleton, Derbyshire."
  1. Oooooo, jak miłooooo :):) Poprawiłaś mi humor i dzień, bo zaczął się paskudnie, samymi złymi wiadomościami. A tu taki suprajs :D:D
    Super wycieczka i WY jacy fajni :):) (btw - zajebista czapka!) i te Twoje włoooosy rudzielcu śliczny!
    Też uwielbiam angielską wieś - te domki, murki i mureczki, sklepiki, kwiaty, kamienie i zwierzaki (u Ciebie jak zobaczyłam owcę to się rozpłynęłam).
    Teraz Ty mnie zmotywowałaś - od rana Marek mi truje, żebyśmy wskoczyli na rowery, a mi się nie chciało. A po przeczytaniu i zobaczeniu Twoich fotek - wskakuję na rower i popedałuję troszkę ;);) Buziole i miłego długiego weekendu. Nas czeka komunia w niedzielę. Szkoda, że wypadła w długi weekend, tak pewnie padłoby na weekendowy biwak motorem gdzieś na Cornwalii, ale cóż - jak się nie ma co się lubi, to się wsiada na rower i pedałuje :P Buziole!! :* Monia

    OdpowiedzUsuń
  2. Co słychać? Oj, u nas ostatnio intensywnie - pogoda piękna, to i człowiek jakoś żywszy! :) No i goście, goście! DOpiero co pojechałam koleżanka z Norwegii a zaraz wpada Mama na kilka dni. Ziwedzanko, grill, jakieś piwko i tak czas leci... oczywiście pomijając pracę od poniedziałku do piątku ;) musze przysiąść i porobić posty z wycieczek... a czasu jakby mało.
    buziole!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak przygotowania do ślubu? Czy to już??? JA odliczam tygodnie - zostało nam niewiele! :) Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już po! I oczywiście blog zaniedbałam :(( ale biore się do pracy. Czekam na statyw do aparatu. Uczę się jak robić lepse zdjęcia portretowe I czas leci. Niedługo wrzucę kilka zdjęć w sukience. Trzymam kciuki za Ciebie!

      Usuń
  4. jakie nowe profilowe ładne :) kwitniesz :) no i czekam i czekam na nowego posta, zaglądam a tudupa blada :P Ale rozumiem, rozumiem, obowiązki świeżo upieczonej żony itd :) hihi :) my odliczamy dni :) ps. w życu nie sądziłam, że pokrowce na krzesła mogą być takie ważne w planowaniu ślubu :P hehe, to takie tam, heheszki z przygotowań :P
    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, do każdego staram się odnieść, Zapraszam do grona obserwujących, ja ze swojej strony na pewno zajrzę do Ciebie :))

adsense

Dołącz przez google

Blogi kosmetyczne

Blogger news

Follow Us

...

...