
I jak w tutule. Obstawiamy z mężem, że będzie rudzioszkiem. Ja kasztanowa, Marcin - blondyn. A w życiu bym nie przypuszczała, że taki mnie instynkt dopadnie! I to po 35 roku życia. Dla mnie - najlepszy czas na maluszka. Może dla lekarzy to już późne macierzyństwo obarczone wysokim ryzykiem powikłań. Ale to moje życie i nasze decyzje. Myślę, że to też kwestia spotkania tej jedynej osoby z którą chcemy...